Login

Hasło

 

ARTICLE_NOT_FOUND

System podatkowy jako bariera pożądanych zmian demograficznych 1

Data dodania artykułu: 2010-03-29

Autor: dr Stanisław Kluza


DzieckoOd kilkunastu lat Polska przeżywa regres demograficzny o niespotykanej sile. Zdecydowanie większość interpretacji i poszukiwań przyczyn tego zjawiska leży po stronie przemian społeczno - ekonomicznych zapoczątkowanych w 1989 roku. Nie neguję znaczenia tych procesów, nie podzielam jednak opinii, że są one odpowiedzialne za wszystko. Polską bombę demograficzną zbudowaliśmy sobie sami. Jest to w dużej mierze konsekwencja systemu podatkowego, który dyskryminuje rodziny świadomie decydujące się na dzieci i ich wychowanie. Polski system podatkowy traktuje dzieci jak luksusową konsumpcję, na którą stać niewielu.

W ciągu ostatnich 20 lat w świadomości Polaków utarło się przekonanie, że jesteśmy czterdziestomilionowym społeczeństwem. Do tego zabrakło nam niecałe 1.5 mln osób. Jednak od sześciu lat liczba ludności w Polsce nieustannie spada. Na razie dzieje się to bardzo powoli. Zdecydowanie gorzej wypada statystyka, jeżeli zobaczymy, że tak mały spadek zawdzięczamy przede wszystkim wydłużeniu się oczekiwanego średniego czasu życia o prawie 4 lata w ciągu ostatnich piętnastu lat. Jednocześnie dramatycznie spada liczba urodzeń. I właśnie to jest głównym powodem niepokoju. W 2003 r. urodziło się 351,3 tys. dzieci, podczas gdy w 1983 r. 723,6 tys. Tak więc w ciągu 20 lat liczba urodzeń spadła o połowę.

 

We względnie optymistycznym wariancie, możliwy jest spadek liczby ludności Polski o 5,5 mln osób do roku 2050. Pesymistyczny wariant może spowodować obniżenie się liczby mieszkańców Polski nawet poniżej 30 mln osób.

 

Sytuacja demograficzna, jaka może powstać w Polsce w przyszłości, może mieć bardzo niekorzystne skutki dla gospodarki. Podobne wywołała niedawna kilkunastoletnia stagnacja w gospodarce japońskiej.

 

Zaczną pojawiać się sytuacje, gdy na rynku pracy będą dominowały pokolenia z niżu demograficznego, a jednocześnie liczba osób, a jednocześnie liczba osób w wieku emerytalnym nieproporcjonalnie wzrośnie. Będzie to skutek wydłużającego się czasu życia oraz przejściem w wiek emerytalny wcześniejszych wyżów demograficznych. Poziom obciążeń przypadających na utrzymanie osób w wieku emerytalnym może być tak duży, że doprowadzi do wyhamowania wzrostu gospodarczego Polski.

 

Procesy demograficzne są rozłożone w bardzo długim czasie, istnieją liczne mechanizmy - m.in. ekonomiczne i prawne - którymi można na nie oddziaływać. Jedną z metod globalnego pośredniego oddziaływania na zachowania społeczne jest stosowana filozofia podatkowa. Dotyczy to w szczególności podatków pośrednich, kótre odnoszą się do konsumpcji. W pewnej mierze pełnią rolę podatków od luksusu zgodnie z zasadą: masz więcej - konsumujesz więcej - płacisz więcej. Nie ulega wątpliwości, że rodzina z dziećmi zapłaci większy podatek niż osoba samotna. Parafrazując, można dojść do wniosku, że podatek ten w przenośni "jest płacony dziećmi", a raczej mniejszą liczbą dzieci, na które decydują się rodzice. Prawo podatkowe w gruncie rzeczy traktuje więc dziecko jak zbędną konsumpcję (wystarczy choćby przypomnieć wprowadzenie stawki 22 - proc. VAT na niemal wszystkie artykuły dziecięce). Wydatki na dzieci są zatem traktowane w ten sam sposób, jak wydatki na telewizory i samochody.

 

Jednocześnie trzeba zauważyć, że system podatków dochodowych jest również ślepy na problem kosztów utrzymania. Interesujące, że w Polsce kwestia opodatkowania osób utrzymujących dzieci została dostrzeżona już w okresie międzywojennym. Wówczas to podatnik do kosztów uzyskania przychodów wliczał też wydatki na wyżywienie członków rodziny. Dziś ten argument nie jest przez ustawodawców podnoszony.

 

Równie ważne jak bezpośredni koszt wychowania dzieci są koszty pośrednie i alternatywne. W większych rodzinach (np. z trójką dzieci) jest niemal konieczne, aby jedno z małżonków zajmowało się ich wychowaniem. Wtedy całe przychody rodziny musi zapewnić drugie z małżonków.

 

Są jeszcze koszty alternatywne. W rodzinach z jednym czy dwojgiem dzieci (nie mówiąc już o bardziej licznych) rodzice angażują w ich wychowanie bardzo dużo czasu. To czas alternatywny do czasu wypoczynku, czy dalszego rozwoju zawodowego. Osoby wychowujące dzieci osiągają przez to gorszy status materialny w czasie aktywności zawodowej. Natomiast gdy ich dzieci dorosną i rozpoczną pracę zawodową, będą utrzymywać poprzez system emerytalny w większym stopniu tych, którzy niegdyś wybrali jedynie ścieżkę rozwoju zawodowego.

 

Załamanie demograficzne jest u nas bardzo duże na tle wysoko rozwiniętych gospodarczo państw Unii Europejskiej (Tab. 1.).


Niekorzystne zmiany dotyczące populacji ludzkiej w Polsce może dodatkowo pogłębić emigracja. Tymczasem liczne kraje UE już wyszły z okresu depresji demograficznej i charakteryzują je rosnące wskaźniki dzietności. W wielu wypadkach czynnikiem, który wsparł te zmiany, były uwarunkowania ekonomiczne.

 

Wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, że długofalowy ubytek ludności Polski w wyniku trwających niekorzystnych procesów demograficznych może być jeszcze większy.

 

Przyglądając się polskiemu systemowi podatkowemu możemy znaleźć co najmniej kilka obszarów, gdzie ma miejsce osłabianie pozycji ekonomicznej osób świadomie decydujących się na posiadanie i wychowanie dzieci.

 

"Zaspokojenie wszystkich potrzeb dziecka od urodzenia do ukończenia dwudziestego roku życia kosztuje aż 510 tys. zł. Rezygnując z opłacenia niańki, drogich ubrań czy szkoły społecznej, możemy zredukować tę kwotę do 280 tys. zł, natomiast minimalne potrzeby wychowawcze pochłoną 160 tys. zł." (źródło "Rzeczpospolita", 1 czerwca 2004). To zestawienie nie uwzględnia jeszcze alternatywnego kosztu czasu poświęconego przez rodziców, a nie jest wykluczone, że odpowiada on podobnej kwocie. Decydując się na kolejne dzieci, ponosi się coraz mniejszy koszt krańcowy. Jednak przy podobnych założeniach wychowanie drugiego dziecka nie będzie kosztować mniej niż 70 proc. pierwszego, a trzeciego - ok. 50 proc. kosztów pierwszego. A zatem bez jakichś wygórowanych wymagań wychowanie trójki dzieci to bezpośrednie łączne wydatki rzędu 1 miliona złotych.

 

Względy ekonomiczne są zaliczane do najważniejszych i najczęściej społecznie eksponowanych przyczyn niedecydowania się na dzieci, ewentualnie odraczania w czasie tej decyzji. Jak pokazuje praktyka, zbyt przewlekłe odraczanie kończy się zaniechaniem. Niepokoi zwłaszcza to, że w grupie stymulatorów negatywnych procesów społecznych może być wadliwy system podatkowy. Szczególnie mocno uderza on w liczne młode osoby odpowiedzialne, ale mało zamożne.

 

Warto przypomnieć, że zasadniczą cechą systemu podatkowego powinna być jego neutralność. Powinien się on również wyróżniać powszechnością i prostotą. Obecny system podatkowy nie spełnia żadnego z tych założeń. Nie jest ani naturalny społecznie - przeciwnie, dyskryminuje osoby decydujące się na posiadanie dzieci - ani prosty, czy powszechny (ma liczne wyłączenia i podatki partykularne). W tej sytuacji najbardziej palącą wydaje się kwestia uwzględnienia liczby dzieci.

 

Wprowadzenie takiego rozwiązania jest możliwe zarówno w obecnym systemie, jak i w systemie opartym np. na podatku liniowym. Podatek dochodowy od osób fizycznych powinien bowiem uwzględniać kwotę wolną od podatku przypadającą na każdego członka rodziny lub pozwalać na łączne opodatkowanie rodziny, gdzie podstawa opodatkowania uzależniona byłaby od liczby osób w rodzinie. Kwota wolna od podatku powinna być zbliżona do tzw. minimum egzystencji. Taka konstrukcja mogłaby być szansą dla wszystkich rodzin (w tym niezamożnych), aby mogły świadomie podjąć decyzję o posiadaniu dziecka i były w stanie to dziecko utrzymać. Prawo - w tym prawo podatkowe - nie może wymagać od ludzi decydujących się na dzieci nadmiernych ofiar i ponadprzeciętnego trudu. Wprowadzenie takiego systemu daje szansę na zwiększenie współczynnika dzietności. (dziś szczególnie ważne jest przełamanie jego spadkowego trendu). W długim horyzoncie czasowym rezultaty tych rozwiązań przyniosą wymierne korzyści całej gospodarce.

 

Podobne rozwiązania wcale nie są egzotyczne. Stosuje się je np. w Austrii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Niemczech, Estonii na Węgrzech, a ostatnio nawet w Bułgarii.

 

Wyż demograficzny z lat 1979-85 właśnie wszedł w wiek dorosły. To ostatni dzwonek, aby podjąć naprawę systemu podatkowego, tak aby nie był uciążliwością dla procesów demograficznych. Zbyt późne podjęcie działań może spowodować przejście tego wyżu, a kolejnego już nie będzie. Nie wolno dopuścić, aby osoby obecnie wychowujące dzieci obciążone były podatkami ponad miarę, a w przyszłości dodatkowo nie mogły w proporcjonalny sposób korzystać z redystrybucji obciążeń fiskalnych nakładanych na ich dzieci. Bardzo często jest tak, że w odpowiednim momencie niewiele robiąc, można wiele pomóc, nie robiąc zaś nic, można bardzo zaszkodzić.

 

Tab. 1. SPADEK DZIETNOŚCI W EOROPIE W LATACH 1960 - 2003*
dzietność - ile przeciętna kobieta rodzi dzieci

*Kolejność państw względem malejącej dzietności w 2003 r.
**Dane dostępne za 2002 r. zamiast 2003 r.
***RFN do 1990 r.


Źródło: Zestawienie BGŻ w oparciu o dane GUS.


Przypisy:

(1)Tekst powstał w oparciu o artykuł pt. "Podatek płacony dziećmi", opublikowany w Rzeczpospolitej nr 298, 21.12.2004.